środa, 14 listopada 2012

Bund vs. Pudong - głowa mała


Jako że tydzień upłynął pod znakiem schematycznych rozmów o pracę i sztucznych uśmiechów, przy weekendzie w końcu wyskoczyłyśmy ze szpilek i na luzie rozprostowałyśmy kości.
Najpierw podpatrzyłyśmy kilka ruchów u miejscowych, a poźniej same przystąpiłyśmy do działania.
Krótka rozgrzewka, gotowe do startu, start!




Każda rzeka ma dwa brzegi, to w sam raz na dwa dni spaceru :)

Pierwszego dnia dałyśmy się ponieść tłumom i idąc wzdłuż rzeki Huangpu podziwałysmy Bund.
Nie potrzebowałyśmy przewodnika, żeby zorientować się, że to teren dawnej koncesji brytyjskiej.
Monumentalne budowle, w których dziś mieszczą się największe banki i najbardziej ekskluzywne butiki,
nawiązują swoją stylistyką do ulic Londynu. Można znaleźć wśród nich nawet chiński odpowiednik Big Bena - Big Ching




To wszystko jednak łatwo przeoczyć, gdyż wchodząc na nadrzeczny deptak wzrok przyciągają roziskrzone wieżowce na drugim brzegu. Spektakl świateł i neonów funduje nam Pudong - biznesowa dzielnica Szanghaju.




Żeby nie poprzestać na jednej perspektywie, kolejnego dnia wybrałyśmy się na drugą stronę rzeki. Dzięki temu zobaczyłyśmy część Pudongu z bliska. Mimo, że w oczach tubylców nie należymy do najniższych, przy absurdalnie wysokich wieżowcach poczułyśmy się naprawdę maleńkie:) 


 

Jednak zgodny opad szczeny nastąpił, gdy od strony Pudongu spojrzałyśmy na z bliska niepozorny Bund.
Słów zabrakło i nawet zdjęcia nie są w stanie oddać magii tego miejsca.

Cholera, dobrze trafiłyśmy!







PAM! :)

5 komentarzy:

  1. Naprawdę szczena opada. Tylko czemu ten Szanghaj tak daleko.

    OdpowiedzUsuń
  2. W Bielsku już też zewnętrzne silownie powstają:) Uwielbiałam je!
    Widzę, że się super bawicie!
    Pozdrawiam!

    Ilona W. (IH) XXX

    OdpowiedzUsuń
  3. Big ching!!!! ale CZAD!!!!! muszę to zobaczyć:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, a co z następnymi odcinkami tej chińskiej noweli ?

    OdpowiedzUsuń