9 miesięcy temu nieświadome tego co nas czeka wylądowałyśmy w 23milionowym mieście Szanghaj. Bez pracy, bez mieszkania, bez znajomości języka i ludzi, z tygodniową rezerwacją w przypadkowym hotelu. Co nas tu przywiało? Same do końca nie wiedziałyśmy. Wiedziałyśmy tylko, że jeśli gdzieś wyjeżdżać, to daleko! Rzuciłyśmy prace, zawiesiłyśmy studia, pożegnałyśmy rodzinę i przyjaciół i ruszyłyśmy w nieznane. Zasada "więcej szczęścia niż rozumu" towarzyszyła nam od początku i towarzyszy do dzisiaj. Ale dzięki temu udowodniłyśmy sobie i chyba co najmniej kilku innym osobom, że nie ma rzeczy niemożliwych - wystarczy odrobina odwagi, trochę szaleństwa w głowie, kilka konkretnych decyzji podjętych w odpowiednim towarzystwie i świat stoi otworem.
Przez ten rok wszystko w naszym życiu było inne niż dotąd. Począwszy od jedzenia, przez ludzi i ich zupełnie inny sposób rozumowania i bycia, po nasz sposób zarabiania na życie. Odkrywałyśmy siebie i nasze ukryte talenty ucząc angielskiego chińskie kilkulatki. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się to być całkiem przyjemne. A żegnając się z dziećmi i ich rodzicami niejedna łezka zakręciła się w oku.
Zwykle jest tak, że gdy spotka nas cos niecodziennego dzielimy sie tym z kilkoma znajomymi osobami, po czym wracamy do swojego normalnego życia i codziennych zajec. Tutaj tych zaskoczeń było tak wiele, że w końcu zaskoczenie stało sie normą. To sprawiło, że ten rok był tak niezwykły i zarazem trudny do opowiedzenia.
Koniec przygody z Szanghajem nie oznacza że wracamy do Polski. Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia ...
Przez ten rok wszystko w naszym życiu było inne niż dotąd. Począwszy od jedzenia, przez ludzi i ich zupełnie inny sposób rozumowania i bycia, po nasz sposób zarabiania na życie. Odkrywałyśmy siebie i nasze ukryte talenty ucząc angielskiego chińskie kilkulatki. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się to być całkiem przyjemne. A żegnając się z dziećmi i ich rodzicami niejedna łezka zakręciła się w oku.
Zwykle jest tak, że gdy spotka nas cos niecodziennego dzielimy sie tym z kilkoma znajomymi osobami, po czym wracamy do swojego normalnego życia i codziennych zajec. Tutaj tych zaskoczeń było tak wiele, że w końcu zaskoczenie stało sie normą. To sprawiło, że ten rok był tak niezwykły i zarazem trudny do opowiedzenia.
Koniec przygody z Szanghajem nie oznacza że wracamy do Polski. Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia ...
Paula Ania Maja


SUPER MEGA CZAD! bardzo się cieszę że mogłam na własne oczy zobaczyć wasze szanghajkie życie! i to prawda impossible is nothing! :) BON VOYAGE! i czekam na newsy! yyesss ii piosenka adele!!! czaaadd!!! :D:D:D 3majcie się! pozdrowień moc z wro która oczekuje waszej wizyty z niecierpliwością! :D bawcie się dobrze na 600%! :D
OdpowiedzUsuń