Ostatnie 4 dni spędziłyśmy nadzwyczajnie (nie)normalnie - jak na nas i na wakacje - leniuchując na plażach w okolicy Amed, na wschodnim wybrzeżu Bali. Naszym wyborem była mała, położona u stóp wulkanu Agung wioska z niesamowitym kawałkiem rafy - Jemeluk. Za dnia pełna snorkelujących i nurkujących turystów, wieczorem wypełnia się dźwiękami reggae granej na żywo w okolicy.
 |
| zachód słońca z widokiem na wulkan |
Miejscowi są bardzo ciekawi i towarzyscy. Dzięki ich otwartości udało nam się być gośćmi na najprawdziwszym balijskim weselu! Wdziałyśmy zakrywający nogi sarong, powinszowałyśmy młodym i bawiłyśmy się cały wieczór - śpiewając lokalne przyśpiewki, próbując trunków i smakołyków, podbijając parkiety z rzeszą wesołych kompanów. Na brak dobrej zabawy nie narzekałyśmy ani jednego wieczoru. :-)
 |
| młoda para w tradycyjnych strojach |
 |
| dyskusje z lokalsami przy araku |
Krótkie dni stawały się jeszcze krótsze, gdy wskakiwało się do morza - zaledwie kilka metrów od plaży zaczynał się kolorowy/koralowy szał: rybki, ukwiały, rozgwiazdy i Bóg wie co jeszcze - we wszystkich możliwych barwach, kształtach, rozmiarach. Ciężko było oderwać oczy! A gdy się już udało - i zdało sprawę, jak wiele słonej wody połknęło mimochodem - na plaży czekały bajecznie tanie soki ze świeżych owoców (8-10 000 Rp, czyli ok. 3 zł) i Balijki oferujące relaksujące masaże.
 |
| czas na snorkeling! |
 |
| w pogoni za rybami! |
 |
| pełen relaks :) |
 |
| lokalny przysmak - satay/sate |
 |
| świeża rybka, świeży sok - samo zdrowie! |
Takie właśnie - najbardziej sielankowe i wakacyjne z możliwych - obrazki zostaną mi w głowie po tych ostatnich dniach dla mnie - są to też ostatnie dni w Azji i ostatnie dni naszej w trójkę przygody. Unikając zbędnej ckliwości powiem tylko, że wyjazd przerósł wszystkie moje oczekiwania - nawet te, o których nie wiedziałam, że je mam! Jeśli kiedykolwiek staniecie przed dylematem "jechać czy nie" - nie zastanawiajcie się dwa razy! Oczywiście, jeśli macie odpowiednie towarzystwo. :-)
Ja kończę swoje podróżowanie ze słodko-kwaśnym przekonaniem, że "dalej się dało" - dziewczyny ruszają jeszcze dalej i dalej w Indonezję.
 |
| i ruszyły... |
Do zobaczenia :-)
Maja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz