poniedziałek, 14 października 2013

Miszmasz w Jogjakarcie

Żeby dostać się do Jogjakarty, kolejny raz wybrałyśmy pociąg i dzięki temu mogłyśmy być świadkami cyrku kolejowego! Podróż urozmaicali nam sprzedawcy dosłownie wszystkiego (od gazet i krzyżówek, przez przekąski, napoje, owoce, po książki, śrubokręty i naklejki) wskakujący do wagonu na prawie każdej stacji - dzięki temu zjadłyśmy tani obiad na liściu bananowca w akompaniamencie lokalnych grajków zbierających wolne datki.

 


Jogjakarta zwana również Jogją (czyt. Dżogdża), jest duchową i kulturową stolicą Jawy. Jako że jest jednym z większych i bardziej zaludnionych miast na Jawie, zamieszkują ją wyznawcy różnych religii. Z jednej strony dominuje tutaj islam i na ulicy można spotkać wiele kobiet noszących burki, na każdym kroku widać meczety, ale jednocześnie duża ilość przyjezdnych studentów oraz turystów, a także otwartość rządzącego tu sułtana, sprawiają, że w mieście panuje swoisty miszmasz kulturowo-religijny. Podczas kilku dni spędzonych w Jogji widziałyśmy zarówno kościoły katolickie, jak i świątynie buddyjskie i hinduistyczne (ale o tym trochę niżej). 

Od strony artystycznej Jogjakarta zdominowana jest przez batik, czyli malarską technikę barwienia materiałów. Na każdym kroku można nabyć batikowe obrazy, sukienki, koszule, czapki, torebki, portfele i kto wie co jeszcze! Nie brakuje również szkół batiku, do których przyjeżdżają studenci z całego świata (ponoć całkiem sporo też z Polski), jest też dużo ofert przyspieszonych kursów batiku dla turystów (1 dzień kursu za 200 000 Rp - ok.70 zł ). 

batikowe nakrycia głowy

Główną ulicą handlową, wokół której łatwo o w miarę tani nocleg, jest Malioboro. Za dnia pełna jest turystów, skuterów, becaków, sprzedawców batiku i pamiątek, wieczorami dochodzą do tego budki z jedzeniem i przenośne warungi - spacer po Malioboro nie należy do zbyt relaksujących. 

Malioboro wita!
becak - najpopularniejszy środek transportu
przerwa w pracy
dla wszystkich wystarczy ;)
uliczny mini grill

Jak już uda się przejść ulicę Malioboro do końca, dociera się do Kratonu - małego miasta w mieście, otoczonego białymi murami, na terenie którego mieszka sułtan z jego bardzo liczną rodziną (czyli prawie pół miasta!). Okolica ta jest przyjemniejszym celem spacerów, można tam podejrzeć normalne życie mieszkańców, wymienić uśmiechy i odpowiedzieć na słyszane na każdym kroku rozbrajające powitanie "hello Mister!". :)

każdy musi czasem podciąć włosy! :)
stemplowy interes

W okolicy Kratonu warto zobaczyć targ ptaków, na którym wbrew pozorom nie tylko ptaki można kupić - są też węże, robaki, sowy, nietoperze, jaszczurki i inne niezbyt urocze stworzenia.





Będąc w Jogji nie sposób nie odwiedzić dwóch okolicznych świątyń - Borobudur i Prambanan. Mimo że znajdują się po dwóch różnych stronach miasta, można je odwiedzić w ciągu jednego dnia. Trzeba jednak już o 6 rano wsiąść w autobus, a zwiedzanie zakończyć po zachodzie słońca. Warto wziąć ze sobą trochę więcej gotówki, bo opłaty za wejścia są bardzo wysokie: Borobudur - 190 000 Rp (65 zł), Prambanan - 170 000 Rp (55 zł). My na szczęście miałyśmy ze sobą karty ISIC, dzięki którym zapłaciłyśmy połowę ceny. 

Docierając do Borobudur w godzinach wczesnoporannych uniknęłyśmy tłumów i męczącego słońca, dlatego spokojnie mogłyśmy się przyjrzeć z bliska tej największej buddyjskiej świątyni. Ma ona kształt schodkowej piramidy zwieńczonej wielką stupą. Wejście do świątyni znajduje się od wschodniej strony i stamtąd zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara spaceruje się po czterech poziomach poznania. Każdy z poziomów pełen jest płaskorzeźb i posągów przedstawiających życie Buddy i Jawajczyków. Przechodząc przez te cztery poziomy i dochodząc do tarasu pełnego stup w kształcie dzwonów z ukrytymi w środku posągami Buddy, powinno się osiągnąć najwyższy stopień poznania. Na najwyższy poziom udało nam się dotrzeć jedynie fizycznie a nie duchowo ;)


w drodze na kolejny poziom

najwyższy poziom zdobyty!


Prambanan jest miejscem, gdzie buddyzm spotyka się z hinduizmem. Jest to kompleks świątyń, w którego centrum znajdują się trzy główne świątynie poświęcone bóstwom - Wisznu, Sziwie i Brahmie. Na terenie Prambanan znajduje się też wiele innych mniejszych świątyń, jednak w wyniku trzęsienia ziemi zostały z nich jedynie sterty kamieni, które powoli zaczynają być składane w całość. Krajobraz Prambanan widziany przy zachodzie słońca to niezapomniany widok!



w Prambanan płaskorzeźb też nie brakuje




W ostatni dzień na Jawie, a zarazem w Indonezji, spróbowałyśmy ponoć najlepszej (i najdroższej) kawy na świecie - Kopi Luwak. Starczyło nam jedynie na dwie filiżanki kawy, suwenirów zatem nie będzie. ;)



Ostatnio wywiało nas jeszcze na wysepki na morzu Jawajskim, ale o tym w ostatnim indonezyjskim poście pisanym już w Malezji! :) 

P&A

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz