piątek, 6 września 2013

Trochę natury, trochę kultury

Po przeprawie przez serpentyny i lasy tropikalne, dotarłyśmy do Bedugul wewnątrz wyspy. Już po drodze zachwycałyśmy się kolorowymi krajobrazami i architekturą, a to dopiero był początek! Bedugul to nieduże miasteczko, położone na wysokości ok.1300 m.n.p.m. (co dało się odczuć w dużo niższej temperaturze), w którego okolicach jest wiele miejsc wartych zobaczenia. Najlepszym sposobem na poruszanie się po pagórkowatym terenie jest wypożyczenie skuterów ( 60 000 Rp czyli ok. 20 zł za dzień) - i tak też zrobiłyśmy. Chwilę nam zajęło przystosowanie się do lewostronnego ruchu, ale potem już tylko wiatr we włosach i w pełni napawałyśmy się niesamowitymi egzotycznymi widokami i towarzystwem małp. Kolejny raz poczułyśmy się jak w raju!

Tiga, dua, satu, GO!

Na skuterach/na nogach pognałyśmy zobaczyć jedną z najbardziej znanych balijskich świątyń - Pura Ulun Danu  Bratan. Jest to świątynia wyznawców hinduizmu balijskiego, położona w okolicach jeziora Bratan. Z racji lokalnych uroczystości była ona pełna wyznawców, którzy przybyli do niej czcić bóstwa wody. 


ukłon w stronę jeziora
w trakcie ceremonii
koszyczek ofiarny
Ofiara na tacy i pod tacą


rodzinnie na procesji
faceci w bieli


Z Bedugul pojechałyśmy również do Munduk. Mijając pola truskawek i mandarynkowe sady oraz widowiskowe trzy jeziora, dojeżdża się do wodospadu. Ma on 45m wysokości i ogromną siłę, a w jego okolicy roztacza się goździkowy aromat. Środkowa część Bali znana jest z uprawy roślin przyprawowych. 

jezioro Buyan w tle
na lewo Buyan, na prawo Tamblingan

gałka muszkatołowa, kakao, goździki, cynamon, anyż, imbir,
trawa cytrynowa, kawa luwak - znajdź na obrazku!
dostępna wersja z podpisami

W drugą stronę od Bedugul, po ok.25 km dotarłyśmy do Jatiluwih, malowniczej wioski otoczonej tarasami ryżowymi. Widziałyśmy już chińską wersję uprawy ryżu, ale krajobraz przełamany bananowcami i palmami kokosowymi sprawił na nas większe wrażenie. 










Słyszałyśmy że Balijczycy są jednymi z bardziej życzliwych ludzi - to prawda! Prawie wszyscy, nawet dzieci mówią dobrze po angielsku, dzięki czemu można swobodnie porozmawiać z napotkanymi ludźmi. Chętnie zagadują, uśmiechają się, służą pomocą i informacjami. 



Po kilku dniach w środku wyspy, spragnione morskich fal i leniuchowania, pojechałyśmy sprawdzić wschodnie wybrzeże. 

Pozdrawiamy z brzegu Morza Balijskiego!
PAM

2 komentarze: