niedziela, 4 sierpnia 2013

Chengdu na ostro

Po 20h jazdy pociągiem i przemierzeniu ponad 2000 km, znalazłyśmy się w Chengdu. Droga minęła szybko, w niemalże komfortowych warunkach, na łóżkach, pod kołderką.

w pociągu z naszą nową koleżanką:)

Chengdu przywitało nas słońcem i pomocnymi ludźmi. Z pozoru to 10 mln miasto jest niezbyt atrakcyjne turystycznie, ale jak to w kazdym mieście, coś ciekawego się jednak znalazło. Zwiedzając, trzeba jednak uważać na czyścicieli uszu, którzy za niewielką opłatą z chęcią zaoferują swe usługi nawet na środku ulicy.





Odkrywanie miasta zaczęłyśmy od głównego placu w centrum - Tianfu Square, na którym powitał nas obywatel Mao. Jako że dzień, jak każdy inny od ponad miesiąca  był upalny, ochłodzenie i dużo frajdy zafundowały nam liczne fontanny na placu.

zabawa z Mao w tle
 


W Chengdu warto też odwiedzić People's Park. Tak jak w każdym porządnym chińskim parku, można spotkać lokalsów, którzy spędzaja wolny czas tańcząc, ćwicząc, grając w przeróżne gry, kaligrafując na chodniku. To wszystko już widziałyśmy mieszkając w Szanghaju, sporym zaskoczeniem jednak był targ matrymonialny, o którym wcześniej już trochę słyszałyśmy. Wygląda to tak, że starsze pokolenie wywiesza w pewnej części parku ogłoszenia, w których "reklamują" swoje niezamężne dzieci lub wnuki, jednocześnie szukając im odpowiedniego partnera. Warunki transakcji są szczegółowo określone, włączając minimalne zarobki czy też markę posiadanego samochodu. Nie wiemy jakie są efekty, ale zainteresowanie jest bardzo duże.

kaligraf  poliglota
oferty matrymonialne
zatroskani rodzice i dziadkowie
zainteresowanie jest duże
znajdź swój typ

Tak naprawdę głównym powodem, dla którego turyści przyjeżdżają do Chengdu, są pandy. Znajduje się tu największy na świecie Ośrodek Rozrodu Pandy Wielkiej. Dzięki temu, że dotarłyśmy na miejsce tuż po otwarciu, miałyśmy okazję pooglądać pandy w szczytowej formie, później ze względu na temperaturę przeneszone są do klimatyzowanych budynków. Jako że sierpień jest czasem rozrodu pand, to mogłyśmy zobaczyć 2 świeżo narodzone pandziątka w inkubatorach.Byłyśmy całkowicie zauroczone tymi leniwymi zwierzakami.


 
 
bambus na śniadanko




Mengmeng, urodzona 10.07.2013
Hexing, urodzony 23.07.2013
panda czerwona, która z pandą ma niewiele wspólnego

Kuchnia syczuańska to jedna z najbardziej znanych kuchni świata. Dominują w niej potrawy ostre, bardzo ostre albo wypalające język. Pieprz syczuański i chili znajdziemy w niemal każdym daniu. Potrawy które dobrze znałyśmy z Szanghaju, tutaj smakowały zupełnie inaczej, ale równie dobrze.

 ryż z warzywami, makarony, pierożki i ryżowe ciastka
malatang in progress
gotowe do konsumpcji
syczuański piekielnie ostry hot pot
języki jeszcze całe;)

Chętnie popróbowałybyśmy jeszcze parę innych tutejszych przysmaków, ale czas w drogę - kierunek Kangding.

PAM

4 komentarze: