Po emocjonującym Wąwozie Skaczącego Tygrysa i gęstym od ludzi Lijiang przyszedł czas na chillout wśród zieleni i błękitu. Dali to kolejne malowniczo położone miasteczko o zabytkowej starówce, chętnie odwiedzane przez turystów, ale zdecydowanie mniej zatłoczone od Lijiang. Zarówno stroje miejscowej ludności (Bai) jak i zabytkowa architektura wypełniają przestrzeń wszystkimi odcieniami niebieskiego. Byłyśmy pod dużym wrażeniem misternie rzeźbionych bram i zdobnych dachów - nie tylko świątyń, ale i normalnych, mieszkalnych budynków.
 |
| kościół katolicki w stylu Bai |
|
|
 |
| na straganie w dzień targowy |
 |
| przedstawicielka ludności Bai w tradycyjnym stroju |
W porze obiadu, zaintrygowane wszechobecnymi wystawami z koszyków pełnych świeżych warzyw, grzybów, ryb i innych (nie tylko) wodnych żyjątek, postanowiłyśmy zjeść jak tutejsi. Pokazałyśmy palcem, co z czym chciałybyśmy znaleźć na talerzu i nie rozczarowałyśmy się :)
 |
| do wyboru, do koloru! |
Drugiego dnia wsiadłyśmy na rowery - i tyle nas w mieście widziano. Jezioro Er-hai (co znaczy 'w kształcie ucha') jest lokalna atrakcja - jednym z największych słodkowodnych jezior Chin - a zarazem sposobem na życie miejscowych. Pedałując wzdłuż jego brzegu widokowymi trasami, mogłyśmy podziwiać niezwykłość barwnych, pagórkowatych pejzaży. Polacie kukurydzy, pachnące intensywnie pola 'szczypiorku', suszące się wprost na ulicy ziarno i drobniutkie ryby wraz z zaparkowanymi na poboczu łódkami dawały pojecie o życiu tutejszej ludności. Zatrzymanej w czasie i nielicznej - na co wskazywały mijane przez nas opustoszałe i senne mieścinki.
 |
| znany wszystkim ryż w fazie wzrostu |
Urok tych obrazków i ładna pogoda sprawiły, że cały dzień spędziłyśmy na siodełkach. Zmęczone długimi kilometrami ale zadowolone, wróciłyśmy pakować się w dalszą drogę - jeszcze bardziej na południe.
Tymczasem!
PAM
Za kazdym razem czytam wasze wpisy z wypiekami na twarzy, zdjecia ogladam ze slinka kapiaca na biurko i marze tylko o tym zeby kiedys miec takie jaja jak wy i przezyc piekna przygode. Nie moge nawet powiedziec ze wam zazdroszcze bo to nie oddaje pelni mojego zachwytu i fascynacji wasza podroza. Trzymajcie sie dziouchy gdziekolwiek jestescie i maksymalnych wrazen do konca wojazy!! :D cmoki w boki!!
OdpowiedzUsuńEh! Wyjechałyśmy z Chin i w końcu można odpowiedziec na zaległe komentarze!:)
UsuńMartaaaaaa! Nawet nie wiesz jak my sie cieszymy, że jest ktoś, kto na bieżąco śledzi nasze poczynania:) Sprawiasz nam wiele radości, dzieeeeeeeeeeekujemy:) I do zobaczenia już calkiem niedlugo! Uscisków moc!